Amerykańskie siły zbrojne rozważają powrót do kontrowersyjnej praktyki z czasów wojny wietnamskiej. Według doniesień medialnych, Pentagon rozważa wprowadzenie systemu automatycznej rejestracji mężczyzn w wieku poborowym, co oznaczałoby zasadniczą zmianę w dotychczasowym, dobrowolnym systemie uzupełniania szeregów armii.
Automatyczna rejestracja zamiast dobrowolności
Plan, o którym informuje portal Bankier.pl, zakłada, że wszyscy mężczyźni w wieku od 18 do 25 lat byliby automatycznie wpisywani na listy potencjalnych poborowych w Systemie Służby Selekcyjnej (Selective Service System). Obecnie młodzi mężczyźni muszą samodzielnie zarejestrować się w tym systemie, często przy okazji otrzymywania prawa jazdy lub przy składaniu podania o federalną pomoc finansową na studia. Niezgłoszenie się grozi poważnymi konsekwencjami, w tym grzywnami, odmową federalnych benefitów, a nawet możliwością pozbawienia wolności.
Historyczny precedens i współczesny kontekst
Ostatni raz Stany Zjednoczone stosowały obowiązkowy pobór, znany jako „the draft”, w latach 70. ubiegłego wieku, w szczytowym momencie zaangażowania w wojnę w Wietnamie. Był to okres głębokich podziałów społecznych i masowych protestów antywojennych. Od tamtej pory USA opierały się na armii zawodowej, która odnosiła sukcesy, ale w ostatnich latach boryka się z poważnymi problemami rekrutacyjnymi.
Problemy z uzupełnianiem stanów osobowych są jednym z kluczowych czynników skłaniających dowództwo do rozważenia radykalnych rozwiązań. Pomimo atrakcyjnych benefitów i programów edukacyjnych, armia amerykańska od kilku lat nie realizuje w pełni swoich celów rekrutacyjnych. Przyczyn upatruje się m.in. w konkurencji ze strony dynamicznego rynku pracy, rosnących wymagań zdrowotnych dla kandydatów oraz zmniejszającej się liczby młodych ludzi spełniających podstawowe kryteria.
Kontrowersje i debata publiczna
Pomysł automatycznej rejestracji z pewnością wywoła burzliwą debatę publiczną i polityczną. Dla wielu Amerykanów obowiązkowa służba wojskowa, nawet w formie samej rejestracji, jest naruszeniem indywidualnych wolności. Zwolennicy argumentują natomiast, że jest to kwestia powszechnego obowiązku i gotowości obronnej państwa w coraz bardziej niestabilnym świecie.
Wprowadzenie takiego systemu wymagałoby najprawdopodobniej zgody Kongresu. Decydenci wojskowi podkreślają, że chodzi przede wszystkim o usprawnienie i unowocześnienie procesu, a nie o przywrócenie poboru w klasycznym rozumieniu. Miałby to być sposób na stworzenie pełniejszej i dokładniejszej bazy danych o potencjalnych rekrutach na wypadek sytuacji kryzysowej wymagającej masowego powołania pod broń.
Ostatni raz takie rozwiązanie Stany Zjednoczone wprowadziły w latach 70. w związku z wojną w Wietnamie – przypomina źródło.
Decyzja o ewentualnym wdrożeniu tego planu będzie miała znaczenie nie tylko dla przyszłości amerykańskiej armii, ale także dla kształtu społeczeństwa obywatelskiego i debaty na temat obowiązków obywateli wobec państwa w XXI wieku.
Foto: galeria.bankier.pl