Pożar strawił dom w Topolanach. Rodzina uciekała w piżamach, ocaliło ich czujne dziecko

Pożar strawił dom w Topolanach. Rodzina uciekała w piżamach, ocaliło ich czujne dziecko
Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X Wyślij przez WhatsApp Kopiuj link

W Topolanach pod Białymstokiem doszło do tragicznego pożaru, który całkowicie zniszczył dom wielodzietnej rodziny. Państwo Kondraciukowie wraz z pięciorgiem dzieci stracili cały dobytek, ale najważniejsze – nikt nie ucierpiał. Jak relacjonują, ocalenie zawdzięczają czujności jednej z córek.

Ogień pojawił się w nocy

Do zdarzenia doszło w nocy z 29 na 30 kwietnia. Rodzina spała, gdy nagle jedna z córek obudziła się i zauważyła ogień. Natychmiast zaalarmowała pozostałych. – Gdyby nie ona, mogliśmy się nie obudzić – mówi Natalia Kondraciuk, matka dzieci, w rozmowie z Fakt.pl. Domownicy uciekali boso, w piżamach, nie mając czasu na zabranie niczego cennego.

Straty materialne i duchowe

Pożar strawił dom w ciągu kilkudziesięciu minut. Strażacy z OSP i PSP z Białegostoku oraz okolicznych miejscowości walczyli z żywiołem, ale nie udało się uratować budynku. Rodzina straciła nie tylko dach nad głową, ale także cały dorobek życia – meble, ubrania, dokumenty, zabawki dzieci. – Patrzyliśmy, jak wszystko płonie. To był koszmar – dodaje pan Kondraciuk.

W takich sytuacjach kluczowe jest szybkie działanie. Jak podkreślają strażacy, czujność domowników i sprawna ewakuacja to podstawa. W Polsce każdego roku dochodzi do około 30 tysięcy pożarów w budynkach mieszkalnych, z czego wiele w nocy. W 2025 roku w pożarach domów zginęło ponad 400 osób, a tysiące straciły dach nad głową.

Pomoc dla rodziny

Po tragedii rodzina znalazła tymczasowe schronienie u krewnych. Sąsiedzi oraz lokalna społeczność zorganizowali zbiórkę pieniędzy i darów. Potrzebują dosłownie wszystkiego – od ubrań po meble i artykuły szkolne dla dzieci. – Jesteśmy wdzięczni za każdą pomoc. Najważniejsze, że jesteśmy razem – mówi Natalia Kondraciuk.

Strażacy apelują o montaż czujników dymu w domach. To one często ratują życie, alarmując o zagrożeniu, gdy domownicy śpią. W przypadku rodziny z Topolan to właśnie czujność dziecka okazała się kluczowa.

– Gdyby nie nasza córka, moglibyśmy nie zdążyć. To ona nas obudziła – wspomina pani Natalia.

Pożar w Topolanach to kolejny przykład, jak łatwo stracić wszystko w kilka minut. Rodzina Kondraciuków prosi o wsparcie – zarówno finansowe, jak i rzeczowe. Wierzą, że uda im się odbudować dom i wrócić do normalności.

Foto: images.pexels.com

Źródło: fakt.pl

Firma ON · Partnerstwa lokalne
TWOJA FIRMA.
TWOJE MIASTO.
ZAWSZE ON.

Lokalna reklama, wizytówka premium, artykuł informacyjny — obecność tam, gdzie Twoi klienci szukają informacji o mieście.

START
499 zł / miesiąc
STANDARD
1 499 zł / miesiąc
PREMIUM
2 999 zł / miesiąc
Zostań Partnerem ON →