W Topolanach pod Białymstokiem doszło do tragicznego pożaru, który całkowicie zniszczył dom wielodzietnej rodziny. Państwo Kondraciukowie wraz z pięciorgiem dzieci stracili cały dobytek, ale najważniejsze – nikt nie ucierpiał. Jak relacjonują, ocalenie zawdzięczają czujności jednej z córek.
Ogień pojawił się w nocy
Do zdarzenia doszło w nocy z 29 na 30 kwietnia. Rodzina spała, gdy nagle jedna z córek obudziła się i zauważyła ogień. Natychmiast zaalarmowała pozostałych. – Gdyby nie ona, mogliśmy się nie obudzić – mówi Natalia Kondraciuk, matka dzieci, w rozmowie z Fakt.pl. Domownicy uciekali boso, w piżamach, nie mając czasu na zabranie niczego cennego.
Straty materialne i duchowe
Pożar strawił dom w ciągu kilkudziesięciu minut. Strażacy z OSP i PSP z Białegostoku oraz okolicznych miejscowości walczyli z żywiołem, ale nie udało się uratować budynku. Rodzina straciła nie tylko dach nad głową, ale także cały dorobek życia – meble, ubrania, dokumenty, zabawki dzieci. – Patrzyliśmy, jak wszystko płonie. To był koszmar – dodaje pan Kondraciuk.
W takich sytuacjach kluczowe jest szybkie działanie. Jak podkreślają strażacy, czujność domowników i sprawna ewakuacja to podstawa. W Polsce każdego roku dochodzi do około 30 tysięcy pożarów w budynkach mieszkalnych, z czego wiele w nocy. W 2025 roku w pożarach domów zginęło ponad 400 osób, a tysiące straciły dach nad głową.
Pomoc dla rodziny
Po tragedii rodzina znalazła tymczasowe schronienie u krewnych. Sąsiedzi oraz lokalna społeczność zorganizowali zbiórkę pieniędzy i darów. Potrzebują dosłownie wszystkiego – od ubrań po meble i artykuły szkolne dla dzieci. – Jesteśmy wdzięczni za każdą pomoc. Najważniejsze, że jesteśmy razem – mówi Natalia Kondraciuk.
Strażacy apelują o montaż czujników dymu w domach. To one często ratują życie, alarmując o zagrożeniu, gdy domownicy śpią. W przypadku rodziny z Topolan to właśnie czujność dziecka okazała się kluczowa.
– Gdyby nie nasza córka, moglibyśmy nie zdążyć. To ona nas obudziła – wspomina pani Natalia.
Pożar w Topolanach to kolejny przykład, jak łatwo stracić wszystko w kilka minut. Rodzina Kondraciuków prosi o wsparcie – zarówno finansowe, jak i rzeczowe. Wierzą, że uda im się odbudować dom i wrócić do normalności.
Foto: images.pexels.com
Źródło: fakt.pl