Władimir Putin podjął decyzję o przywróceniu Feliksa Dzierżyńskiego jako patrona Akademii Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB). To posunięcie, które według wielu obserwatorów, wpisuje się w szerszą politykę rosyjskich władz zmierzającą do rehabilitacji postaci związanych z sowieckim aparatem represji. Dzierżyński, założyciel Czeki, poprzedniczki KGB i FSB, przez dekady był symbolem terroru politycznego. Jego powrót na piedestał budzi niepokój wśród historyków i obrońców praw człowieka.
Decyzja ta nie jest odosobniona. W ostatnich latach w Rosji obserwuje się rosnącą tendencję do gloryfikacji postaci takich jak Józef Stalin czy właśnie Dzierżyński. Pomniki stawiane są na nowo, a podręczniki historii są przepisywane, by przedstawiać ich w bardziej pozytywnym świetle. Według Wacława Radziwinowicza, korespondenta „Gazety Wyborczej”, takie działania mają na celu legitymizację obecnej władzy i jej metod, a także zacieranie pamięci o ofiarach systemu.
Akademia FSB w Moskwie, która od lat 90. nosiła neutralną nazwę, teraz oficjalnie będzie nosić „zaszczytne imię” Dzierżyńskiego. To symboliczny gest, który ma podkreślić ciągłość między sowieckimi służbami specjalnymi a współczesną FSB. Eksperci podkreślają, że takie decyzje nie pozostają bez wpływu na praktykę działania służb, które coraz częściej sięgają po metody znane z czasów stalinowskich represji.
Reakcje międzynarodowe są jednoznacznie krytyczne. Unia Europejska i Stany Zjednoczone wyraziły zaniepokojenie, uznając to za kolejny krok w kierunku autorytaryzmu. W samej Rosji nieliczne głosy sprzeciwu są szybko tłumione. Działacze organizacji takich jak Memoriał zwracają uwagę, że przywracanie Dzierżyńskiego do łask to próba odbudowania kultu siły i bezwzględności, którymi szczyciła się Czeka.
Warto przypomnieć, że Feliks Dzierżyński był nie tylko twórcą Czeki, ale także organizatorem systemu obozów pracy, który stał się prototypem Gułagu. Jego postać wiąże się z setkami tysięcy ofiar, które zginęły w wyniku egzekucji, głodu i ciężkiej pracy. Dzisiejsze decyzje Putina, zdaniem historyków, są próbą zneutralizowania tej trudnej przeszłości i przekształcenia jej w narzędzie politycznej propagandy.
Foto: images.pexels.com
Źródło: wyborcza.pl