Polski rynek pracy przeżywa prawdziwe oblężenie ze strony kandydatów, co potwierdzają najnowsze dane zebrane przez firmę doradztwa personalnego Devire. W ramach analizy obejmującej ponad 1180 procesów rekrutacyjnych przeprowadzonych w ostatnich miesiącach, odnotowano przypadki, w których o jedno miejsce ubiegało się nawet kilka tysięcy osób. Rekordzistą okazała się oferta dla specjalisty ds. mailowej obsługi klienta, na którą wpłynęło aż 2288 aplikacji. To zjawisko, które zdaniem ekspertów rynku pracy, może świadczyć o rosnącej presji na zatrudnienie wśród osób z wykształceniem humanistycznym i średnim, a także o zmianach w strukturze gospodarki.
Według analityków Devire, podobnie wysokie liczby dotyczą również innych stanowisk, które nie wymagają wysokospecjalistycznych kwalifikacji. Na przykład na etat młodszego specjalisty ds. analiz biznesowych złożono 1317 CV, na stanowisko office coordinator – 857, na recepcjonistę – 853, a na młodszego kontrolera finansowego – 848 podań. Eksperci podkreślają, że te wyniki są efektem kilku nakładających się trendów: dużej liczby absolwentów kierunków ekonomicznych i społecznych, automatyzacji prostych stanowisk w innych sektorach, a także ogólnego spowolnienia gospodarczego, które sprawia, że wiele firm wstrzymuje się z tworzeniem nowych miejsc pracy. W efekcie osoby poszukujące zatrudnienia często aplikują do każdej oferty, która wydaje się dostępna, niezależnie od swoich preferencji.
Co ciekawe, w analizie Devire widać też wyraźną dysproporcję między liczbą aplikacji na stanowiska niższego szczebla a tymi dla ekspertów i menedżerów. Na przykład na ofertę dla dyrektora finansowego czy starszego programisty liczba CV rzadko przekracza kilkadziesiąt. Zdaniem specjalistów, rynek pracy staje się coraz bardziej spolaryzowany: osoby bez doświadczenia lub z niszowymi kompetencjami mają ogromną konkurencję, podczas gdy specjaliści z unikalnymi umiejętnościami mogą przebierać w ofertach. To zjawisko może prowadzić do dalszego pogłębiania się nierówności na rynku pracy i wymuszać na kandydatach większe inwestycje w rozwój zawodowy, np. poprzez kursy i certyfikaty.
W kontekście tych danych warto również zwrócić uwagę na rosnącą rolę rekrutacji online i automatyzacji w procesie selekcji. Firmy coraz częściej korzystają z systemów ATS (Applicant Tracking System), które w pierwszym etapie odrzucają CV niespełniające podstawowych kryteriów. Oznacza to, że mimo ogromnej liczby aplikacji, tylko niewielka część kandydatów ma realną szansę na zaproszenie do rozmowy. Eksperci radzą, aby aplikujący starali się dostosowywać swoje dokumenty do konkretnych wymagań oferty i unikać masowego wysyłania tych samych życiorysów.
Foto: images.pexels.com
Źródło: bankier.pl