W piątek 24 kwietnia 2026 roku doszło do kolejnego incydentu z udziałem rosyjskiego lotnictwa w pobliżu polskiej przestrzeni powietrznej. Jak poinformował wiceszef Ministerstwa Obrony Narodowej Cezary Tomczyk, polskie myśliwce F-16 zostały natychmiast poderwane z bazy w celu przechwycenia dwóch rosyjskich samolotów, które naruszyły rejon nad Morzem Bałtyckim.
Do zdarzenia doszło po godzinie 14:00 czasu lokalnego. Rosyjskie maszyny, według wstępnych informacji, zbliżyły się do granic polskiej strefy odpowiedzialności w ramach misji NATO Air Policing. Polskie dowództwo, po otrzymaniu sygnału z systemów wczesnego ostrzegania, wydało rozkaz startu parze dyżurnych myśliwców F-16 z 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku. Piloci wykonali standardową procedurę identyfikacji i eskorty, odprowadzając rosyjskie samoloty z dala od polskiej przestrzeni.
To nie pierwszy tego typu przypadek w ostatnich tygodniach. Minister Tomczyk podkreślił, że lotnictwo państw sojuszniczych regularnie mierzy się z prowokacyjnymi lotami rosyjskich maszyn, często bez planu lotu i z wyłączonymi transponderami. „Każde takie naruszenie jest traktowane z najwyższą powagą. Nasze siły są w pełnej gotowości, a reakcja jest natychmiastowa” – zaznaczył wiceszef MON. Według danych NATO, w 2025 roku odnotowano ponad 300 podobnych incydentów w regionie Morza Bałtyckiego, co świadczy o stałym napięciu w tej części Europy.
Eksperci ds. bezpieczeństwa zwracają uwagę, że takie działania Rosji mają na celu testowanie czasu reakcji i procedur sojuszu. „To swoista gra nerwów. Rosjanie chcą sprawdzić, jak szybko zareagujemy i jakie są nasze słabe punkty” – komentuje dr hab. Marek Kowalski, analityk z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Działania polskich F-16 są częścią szerszej strategii obronnej, która od 2022 roku została znacząco wzmocniona, w tym poprzez zwiększenie liczby dyżurów bojowych.
Incydent ten wpisuje się w ciąg zdarzeń, które mają miejsce od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę. Polska, jako kraj flanki wschodniej NATO, odgrywa kluczową rolę w zabezpieczaniu nieba nad Bałtykiem. W odpowiedzi na rosyjskie prowokacje, sojusz regularnie rotuje swoje siły powietrzne, a Polska modernizuje swoją flotę, w tym zakupem myśliwców F-35, które mają zastąpić starsze maszyny.
W piątkowym zdarzeniu nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej, a jedynie do zbliżenia się do jej granic. Jak podkreślił minister Tomczyk, procedury zadziałały prawidłowo, a sytuacja została opanowana bez użycia środków przymusu bezpośredniego. Działania polskich pilotów zostały ocenione jako profesjonalne i zgodne z międzynarodowymi standardami.
Foto: images.pexels.com
Źródło: wyborcza.pl