Niezależne rosyjskie media, analizując publicznie dostępne dane z Rejestru Spraw Spadkowych oraz orzeczenia sądów, przedstawiły wstrząsające szacunki dotyczące liczby zabitych żołnierzy rosyjskich w Ukrainie. Wyniki tych obliczeń, opublikowane w niedzielę 10 maja 2026 roku, rzucają nowe światło na rzeczywisty koszt ludzki wojny, który według oficjalnych komunikatów Kremla jest systematycznie zaniżany.
Redakcje takie jak Mediazona i niezależni analitycy od dawna starają się oszacować straty Rosji, wykorzystując alternatywne źródła, gdyż oficjalne dane są objęte tajemnicą państwową. Tym razem skupiono się na rejestrach spadkowych – dokumentach, które muszą być składane przez rodziny poległych, aby uzyskać prawo do dziedziczenia. Liczba takich spraw w ostatnich miesiącach gwałtownie wzrosła, co zdaniem ekspertów jest pośrednim, ale wiarygodnym wskaźnikiem strat.
Według dziennikarki Wiktorii Bieliaszyn z „Gazety Wyborczej”, która dotarła do tych analiz, skala śmierci wśród rosyjskich żołnierzy jest tak duża, że niektórzy komentatorzy określili ją mianem „prawdziwej parady Putina” – w nawiązaniu do corocznych defilad z okazji Dnia Zwycięstwa, które mają pokazywać siłę militarną Rosji, a w rzeczywistości maskują ogromne straty. „To, co widzimy w rejestrach spadkowych, to nie parada zwycięstwa, tylko parada śmierci” – skomentował jeden z niezależnych analityków wojskowych.
Dane te pojawiają się w szczególnie symbolicznym momencie, tuż po obchodach Dnia Zwycięstwa 9 maja, które Kreml tradycyjnie wykorzystuje do podkreślenia militarnej potęgi kraju. Tymczasem rzeczywistość na froncie jest zupełnie inna – według szacunków ukraińskiego sztabu generalnego, od początku inwazji na pełną skalę w lutym 2022 roku Rosja straciła już ponad 900 tysięcy żołnierzy (zabitych i rannych). Liczba potwierdzonych zgonów, którą można wyczytać z rejestrów spadkowych, może sięgać nawet 150–200 tysięcy, co czyni tę wojnę najkrwawszym konfliktem w Europie od czasów II wojny światowej.
Niezależni badacze podkreślają, że metody oparte na rejestrach spadkowych mają swoje ograniczenia – nie uwzględniają żołnierzy, których ciała nie zostały zidentyfikowane, ani tych, którzy zaginęli bez wieści. Mimo to są one uznawane za jeden z najbardziej wiarygodnych sposobów szacowania strat w warunkach braku oficjalnych danych. „Każda nowa sprawa spadkowa to rodzina, która straciła bliskiego. To nie są liczby – to ludzie” – zauważa analityk wojskowy.
Informacje te wywołały burzliwą dyskusję w rosyjskim internecie, mimo że władze starają się blokować dostęp do niezależnych mediów. Coraz więcej Rosjan zaczyna zdawać sobie sprawę z rzeczywistej ceny, jaką płaci ich kraj za kontynuowanie wojny. Tymczasem Kreml, według doniesień, planuje kolejną falę mobilizacji, co może jeszcze bardziej zwiększyć liczbę ofiar.
Podsumowując, analiza rejestrów spadkowych po raz kolejny potwierdza, że oficjalne komunikaty rosyjskiego ministerstwa obrony są dalekie od prawdy. Rzeczywiste straty są wielokrotnie wyższe, a każdy kolejny miesiąc walk przynosi nowe tysiące zgonów. Dla rodzin poległych żołnierzy nie ma to jednak znaczenia – one już wiedzą, czym jest „prawdziwa parada Putina”.
Foto: images.pexels.com
Źródło: wyborcza.pl