W sobotę wieczorem w Komorowicach, niedaleko Wrocławia, doszło do dramatycznego zdarzenia drogowego. Samochód osobowy wypadł z jezdni i wylądował w rzece Ślęzie, po czym dachował. W pojeździe pozostał uwięziony i ranny mężczyzna, który nie był w stanie samodzielnie opuścić wraku.
Jak wynika z informacji przekazanych przez służby ratunkowe, na miejsce jako pierwsi dotarli przypadkowi przechodnie. To właśnie ich szybka i zdecydowana reakcja zapobiegła tragedii. Świadkowie nie wahali się wejść do wody i pomóc poszkodowanemu wydostać się z auta. Dzięki ich postawie kierowca uniknął utonięcia lub poważniejszych obrażeń.
Po przybyciu straży pożarnej i zespołu ratownictwa medycznego mężczyzna został przetransportowany do szpitala. Na szczęście, wstępne raporty mówią o obrażeniach niezagrażających życiu. Policja wyjaśnia teraz okoliczności wypadku. Wstępne ustalenia wskazują, że kierowca mógł stracić panowanie nad pojazdem na śliskiej nawierzchni. W okolicy nie było oznak, by doszło do kolizji z innym pojazdem.
To kolejny w ostatnich miesiącach przypadek, w którym obywatelska postawa i szybka pomoc przechodniów uratowały komuś życie. Wypadki z udziałem jednego pojazdu, szczególnie w pobliżu zbiorników wodnych, należą do szczególnie niebezpiecznych. Specjaliści przypominają, że w takich sytuacjach kluczowe jest zachowanie spokoju i niezwłoczne wezwanie pomocy, a jeśli to możliwe – podjęcie akcji ratunkowej bez narażania własnego bezpieczeństwa.
Foto: images.pexels.com
Źródło: fakt.pl