Napięcie na linii Kijów-Tel Awiw rośnie w związku z ujawnionymi przez izraelski dziennik „Haarec” informacjami o regularnym imporcie przez Izrael zboża pochodzącego z terenów Ukrainy okupowanych przez Rosję. Według doniesień, od 2022 roku do portu w Hajfie mogło wpłynąć nawet 30 transportów z ziarnem wywiezionym z obwodów chersońskiego, zaporoskiego i donieckiego, co stanowi naruszenie prawa międzynarodowego i unijnych regulacji.
Unia Europejska, która od początku inwazji na pełną skalę wprowadziła sankcje wobec Moskwy, rozważa teraz objęcie restrykcjami firm izraelskich zamieszanych w ten proceder. Bruksela podkreśla, że handel towarem pochodzącym z nielegalnie zajętych terytoriów jest równoznaczny z łamaniem embarga i finansowaniem rosyjskiej machiny wojennej. W grę wchodzą nie tylko kary finansowe, ale także zakaz wjazdu do krajów UE dla odpowiedzialnych menedżerów.
Mechanizm grabieży i prania zboża
Rosja od miesięcy stosuje taktykę „legalizacji” ukraińskiego ziarna: po zajęciu magazynów i silosów na okupowanych terenach, przewozi je do portów na Krymie lub w rosyjskim Kraju Krasnodarskim, skąd trafia do odbiorców na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Izrael, jako kraj utrzymujący względnie neutralne stosunki z Moskwą, stał się dogodnym punktem przeładunkowym. Eksperci szacują, że straty Ukrainy z tytułu wywiezionego w ten sposób zboża sięgają już kilkuset milionów dolarów.
„Każda zakupiona tona takiego zboża to bezpośrednie wsparcie dla Kremla i przedłużanie cierpień ukraińskich rolników” – mówi dr Anna Kowalska, analityczka ds. bezpieczeństwa żywnościowego z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. „UE ma obowiązek reagować, bo inaczej precedens ten zachęci innych importerów do omijania sankcji”.
Reakcja Ukrainy i Izraela
Ukraina oficjalnie wezwała ambasadora Izraela do MSZ w Kijowie, żądając wyjaśnień i natychmiastowego wstrzymania zakupów. Strona izraelska na razie bagatelizuje sprawę, twierdząc, że nie ma pewności co do pochodzenia towaru, a kontrole celne są wystarczające. Krytycy wskazują jednak, że izraelskie służby celne mogły świadomie przymykać oko na nieprawidłowości, biorąc pod uwagę niskie ceny oferowane przez rosyjskich pośredników.
Sprawa ta ma również wymiar polityczny: Izrael, który od lat balansuje między wsparciem Zachodu a pragmatycznymi relacjami z Rosją (m.in. w Syrii), staje teraz przed trudnym wyborem. Kontynuowanie handlu grozi izolacją w Europie, a zerwanie go – pogorszeniem stosunków z Moskwą.
Konsekwencje dla globalnego rynku żywności
Eksperci ostrzegają, że podobne przypadki mogą się mnożyć, destabilizując światowe ceny zbóż. Ukraina, będąca jednym z największych eksporterów pszenicy i kukurydzy, traci nie tylko dochody, ale także kontrolę nad własnymi zasobami. W dłuższej perspektywie może to prowadzić do wzrostu cen żywności w krajach rozwijających się, które są uzależnione od importu z regionu Morza Czarnego.
Unijne sankcje wobec izraelskich podmiotów byłyby pierwszym takim przypadkiem wobec państwa spoza Europy. Decyzja spodziewana jest w ciągu najbliższych tygodni, po analizie dokumentów dostarczonych przez ukraiński wywiad gospodarczy.
Foto: images.pexels.com
Źródło: wyborcza.pl