Zaskakujący zwrot w śledztwie na Opolszczyźnie
Policjanci z powiatu oleskiego prowadzący dochodzenie w sprawie pożaru na terenie gminy Gorzów Śląski natrafili na nieoczekiwany trop. Jak ustalili funkcjonariusze, za podpaleniem może stać jeden z druhów miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej, który równocześnie brał udział w akcji gaśniczej. Sprawa wstrząsnęła lokalną społecznością, ponieważ strażacy cieszą się powszechnym zaufaniem i szacunkiem.
Jak doszło do pożaru?
Do zdarzenia doszło na początku maja 2026 roku na jednej z posesji w Gorzowie Śląskim. Ogień objął część gospodarstwa, a na miejsce wezwano kilka jednostek OSP. Po ugaszeniu pożaru śledczy rozpoczęli standardowe czynności, mające na celu ustalenie przyczyn. W trakcie oględzin i analizy nagrań z monitoringu wyszło na jaw, że jeden ze strażaków przed wybuchem ognia celowo odłączył kamery na posesji. To zachowanie wzbudziło podejrzenia funkcjonariuszy.
„To bulwersująca sprawa. Osoba, która miała chronić mienie i życie, jest podejrzana o jego niszczenie. To podważa zaufanie do całej formacji” – mówi jeden z mieszkańców gminy, proszący o zachowanie anonimowości.
Konsekwencje i dalsze postępowanie
Strażak został zatrzymany i usłyszał zarzuty podpalenia. Grozi mu kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności. Śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa w Oleśnie. Policja nie wyklucza, że mężczyzna mógł mieć związek z innymi pożarami w okolicy. W ostatnich latach w gminie Gorzów Śląski odnotowano kilka niewyjaśnionych zdarzeń ogniowych, które obecnie są ponownie analizowane.
Sprawa ta przypomina podobne przypadki z innych regionów Polski, gdzie zdarzało się, że strażacy sami wzniecali ogień, by później brać udział w akcjach gaśniczych. Psycholodzy wskazują, że motywacją może być chęć bycia bohaterem, potrzeba uznania lub zaburzenia osobowości. W 2024 roku w województwie śląskim zapadł wyrok skazujący wobec strażaka OSP, który podpalił kilka stogów siana, a później pomagał w ich gaszeniu.
Komendant główny Państwowej Straży Pożarnej zapowiedział wzmożone kontrole w jednostkach OSP oraz wdrożenie dodatkowych szkoleń z zakresu etyki i odpowiedzialności karnej. „Każdy przypadek łamania prawa przez strażaka to plama na honorze całej formacji. Będziemy bezwzględnie eliminować takie osoby” – podkreślił w oficjalnym komunikacie.
Mieszkańcy Gorzowa Śląskiego są zszokowani i domagają się wyjaśnień. „Czujemy się oszukani. Strażak to dla nas autorytet, a tu taka historia” – mówi jedna z mieszkanek. Sprawa trafiła już do sądu, a podejrzanemu grozi nie tylko kara więzienia, ale także wydalenie z OSP i zakaz pełnienia funkcji publicznych.
Foto: images.pexels.com
Źródło: fakt.pl