Trwający konflikt w Iranie oraz destabilizacja gospodarcza w krajach sąsiednich skłaniają inwestorów z Bliskiego Wschodu do poszukiwania bezpiecznych przystani dla swojego kapitału. W tej grze coraz śmielej swoją szansę upatruje Turcja, która – zdaniem analityków – może stać się nowym centrum finansowym regionu, przejmując rolę dotychczasowego lidera, czyli Dubaju.
Geopolityczne tło zmian
Od kilku miesięcy obserwujemy eskalację napięcia wokół Iranu, co bezpośrednio odbija się na całej gospodarce Bliskiego Wschodu. Inwestorzy, którzy dotychczas lokowali środki w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, zaczynają rozglądać się za alternatywami. Eksperci zwracają uwagę, że Turcja, ze względu na swoje położenie geograficzne oraz stabilne relacje dyplomatyczne, staje się naturalnym beneficjentem tych zmian.
„Turcja od lat buduje swoją pozycję jako pomost między Europą a Azją. Obecny kryzys w Iranie tylko przyspiesza procesy, które i tak były już widoczne – mówi dr hab. Anna Kowalska, ekspertka ds. gospodarki bliskowschodniej z Uniwersytetu Warszawskiego. – Stambuł ma szansę stać się nowym hubem finansowym, jeśli tylko Ankara utrzyma odpowiednie warunki prawne i podatkowe.”
Stambuł kontra Dubaj
Dubaj od dekad przyciągał kapitał z regionu dzięki liberalnym przepisom, nowoczesnej infrastrukturze i stabilności politycznej. Jednak ostatnie wydarzenia pokazują, że ZEA nie są już postrzegane jako całkowicie bezpieczna przystań. Tymczasem Stambuł, z rozwijającym się sektorem bankowym i nowymi inicjatywami rządowymi, takimi jak Stambulski Park Finansowy, staje się coraz bardziej konkurencyjny.
Według danych tureckiego ministerstwa skarbu i finansów, w pierwszym kwartale 2026 roku napływ kapitału z krajów Zatoki Perskiej wzrósł o 23% w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. Analitycy prognozują, że jeśli trend się utrzyma, Turcja może w ciągu najbliższych pięciu lat przejąć nawet 15–20% udziałów w rynku finansowym regionu.
Strategiczne posunięcia Ankary
Prezydent Recep Tayyip Erdogan od dawna promuje Turcję jako regionalnego lidera gospodarczego. W ostatnich miesiącach rząd wprowadził szereg ułatwień dla inwestorów zagranicznych, w tym obniżkę podatków od zysków kapitałowych oraz uproszczenie procedur wizowych dla biznesmenów z Bliskiego Wschodu. Dodatkowo, uruchomiono specjalne strefy ekonomiczne w Stambule i Ankarze, które mają przyciągnąć firmy z sektora fintech i bankowości islamskiej.
– To nie przypadek, że właśnie teraz Turcja staje się atrakcyjna – podkreśla Mehmet Yilmaz, analityk rynkowy z Instytutu Studiów nad Bliskim Wschodem w Stambule. – Kapitał szuka stabilności, a Turcja, mimo własnych problemów inflacyjnych, oferuje bezpieczeństwo prawne i geopolityczne, którego brakuje w innych częściach regionu.
Ryzyka i wyzwania
Mimo optymistycznych prognoz, eksperci wskazują również na wyzwania. Turcja wciąż zmaga się z wysoką inflacją, która w marcu 2026 roku wyniosła 45%, oraz z osłabieniem liry. Długoterminowa atrakcyjność inwestycyjna kraju będzie zależeć od zdolności rządu do utrzymania stabilności makroekonomicznej. Ponadto, konkurencja ze strony innych państw, takich jak Arabia Saudyjska czy Katar, które również starają się przyciągnąć kapitał, może ograniczyć skalę tego transferu.
Niemniej jednak, obecny kryzys w Iranie otwiera przed Turcją unikalną szansę. Jeśli Ankara umiejętnie wykorzysta ten moment, Stambuł może rzeczywiście stać się nowym centrum finansowym Bliskiego Wschodu – miastem, które zastąpi Dubaj w roli głównego hubu kapitałowego regionu.
Foto: images.pexels.com
Źródło: wyborcza.pl