Śledztwo w sprawie tragicznej śmierci nastolatki z okolic Lwówka wkracza w kluczową fazę. Jak nieoficjalnie ustalono, zatrzymany w tej sprawie 14-letni chłopiec miał przyznać się do zabicia swojej o rok młodszej koleżanki. Do makabrycznego odkrycia doszło rok temu, jednak przez wiele miesięcy sprawca pozostawał na wolności.
Rodzice od początku mieli podejrzenia
Jak wynika z relacji rodziny ofiary, rodzice Wiktorii od samego początku wskazywali na Aleksandra jako osobę mogącą mieć związek ze śmiercią ich córki. Przez długi czas chłopiec mieszkał w tej samej miejscowości, mijając codziennie bliskich zmarłej, nie zdradzając żadnych emocji. Dopiero po zatrzymaniu przez policję, jak podają źródła, „pękł” i złożył obszerne wyjaśnienia.
To dla nas szok, że przez rok funkcjonował normalnie w społeczności, chodził do szkoły, spotykał się z rówieśnikami – mówi jeden z mieszkańców wsi, proszący o anonimowość.
Nieletni przed sądem rodzinnym
Sprawa ma wyjątkowo drastyczny charakter, a ze względu na wiek podejrzanego postępowanie prowadzone jest z zachowaniem szczególnych rygorów. Zgodnie z polskim prawem, 14-latek nie może odpowiadać karnie jak dorosły, ale sąd rodzinny może zastosować wobec niego środki wychowawcze lub poprawcze, w tym umieszczenie w zakładzie poprawczym. Eksperci podkreślają, że takie przypadki są niezwykle rzadkie, a statystyki policyjne wskazują, iż w 2023 roku w całej Polsce odnotowano zaledwie kilka podobnych zdarzeń z udziałem nieletnich.
Rok milczenia i nagłe załamanie
Śledczy przez wiele miesięcy zbierali dowody, analizując alibi chłopca i przesłuchując świadków. Dopiero intensywne czynności operacyjne doprowadziły do jego zatrzymania. Psychologowie zwracają uwagę, że długotrwałe ukrywanie takiego czynu przez nastolatka może świadczyć o głębokich zaburzeniach emocjonalnych. Sprawa wstrząsnęła lokalną społecznością, która do tej pory nie może uwierzyć, że za tragiczną śmiercią Wiktorii stoi jej rówieśnik.
Foto: images.pexels.com
Źródło: fakt.pl
