Mieszkanka podpoznańskiej Dąbrówki opowiada o swoim szoku po porównaniu cen leku na receptę
Pani Anna, mieszkanka Dąbrówki w gminie Swarzędz, postanowiła sprawdzić, czy zakup leku przez internet może być tańszy. Po wizycie w aptece sieci DOZ przy ulicy Poznańskiej była przekonana, że zapłaciła uczciwą cenę. Dopiero później, przeglądając ofertę online tej samej marki, odkryła różnicę, która ją oszołomiła.
— „Zaniemówiłam, gdy zobaczyłam, że ten sam lek, zamówiony przez internet i odebrany w tej samej aptece, kosztuje prawie o połowę mniej. Zamiast 159 zł zapłaciłabym 86 zł” — relacjonuje kobieta w rozmowie z „Faktem”.
Różnica w wysokości 73 zł to zdaniem ekspertów efekt marży nakładanej przez apteki stacjonarne. Główny Inspektorat Farmakologiczny, do którego zwrócił się „Fakt”, wyjaśnia, że apteki mogą swobodnie kształtować ceny leków na receptę, ale nie mogą ich reklamować w sposób wprowadzający w błąd. W praktyce oznacza to, że klienci często płacą więcej, jeśli nie porównają ofert online i offline.
Według danych z raportu Naczelnej Izby Aptekarskiej z 2024 roku, różnice cen między aptekami stacjonarnymi a internetowymi mogą sięgać nawet 40-50% w przypadku leków refundowanych i nierefundowanych. Eksperci radzą, aby przed zakupem zawsze sprawdzać ceny w co najmniej dwóch źródłach, zwłaszcza gdy lek jest przepisywany na receptę.
Pani Anna postanowiła podzielić się swoim doświadczeniem, aby ostrzec innych. — „Nie każdy ma czas lub umiejętności, aby sprawdzać ceny w internecie. Myślałam, że w aptece mam pewność, że płacę tyle, ile trzeba. Okazuje się, że można stracić sporo pieniędzy” — dodaje.
W odpowiedzi na pytania „Faktu” rzecznik DOZ zapewnił, że sieć oferuje konkurencyjne ceny zarówno w sklepach stacjonarnych, jak i online, ale różnice wynikają z kosztów operacyjnych. Klienci mogą skorzystać z opcji zamówienia online z odbiorem w aptece, co pozwala zaoszczędzić bez konieczności czekania na przesyłkę.
Foto: images.pexels.com
Źródło: fakt.pl