Sytuacja położnicza w Lesku na Podkarpaciu zmusiła mieszkanki tego miasta do dramatycznych wyborów. Zamknięcie miejscowej porodówki oznacza, że kobiety w zaawansowanej ciąży muszą pokonywać dziesiątki kilometrów, aby bezpiecznie urodzić dziecko. Dla wielu z nich jedynym rozwiązaniem stało się wynajmowanie mieszkania w większym mieście na kilka tygodni przed planowanym terminem porodu.
Poród w drodze
— Przy pierwszym porodzie wzięłam torbę i poszłam na nogach do szpitala — wspomina pani Żaneta, mieszkanka Leska. Jej doświadczenia z drugą ciążą były już diametralnie inne. Gdy w grudniu na świat miała przyjść jej druga córeczka, lokalnej porodówki już nie było. — Musiałam jechać do Rzeszowa. Dwie i pół godziny drogi. A jeszcze remonty, śnieg… Ja byłam przerażona — dodaje ze wzruszeniem.
Ta ponad 100-kilometrowa trasa w sytuacji rozpoczętej akcji porodowej to nie tylko dyskomfort, ale przede wszystkim realne zagrożenie dla zdrowia i życia matki oraz dziecka. Brak dostępu do szybkiej pomocy medycznej w krytycznym momencie to problem, z którym mierzą się mieszkańcy wielu mniejszych miejscowości w Polsce.
Koszty wykraczające poza medycynę
Decyzja o zamknięciu oddziału położniczego w Lesku pociągnęła za sobą lawinę konsekwencji ekonomicznych i logistycznych dla przyszłych rodziców. Dla wielu rodzin z Leska i okolic standardem stało się wynajmowanie kawalerki lub pokoju w Rzeszowie na ostatnie tygodnie ciąży. To dodatkowy koszt rzędu kilku tysięcy złotych, na który nie każdego stać.
— To nie tylko kwestia pieniędzy. To też rozłąka z rodziną, stres, niepewność — mówi jedna z mieszkanek. Kobiety muszą opuszczać dom, często pozostawiając inne dzieci pod opieką mężów lub rodziny, co generuje dodatkowe obciążenie psychiczne w już i tak wymagającym czasie.
Problem systemowy czy lokalny?
Sytuacja w Lesku nie jest odosobniona. To symptom szerszego zjawiska centralizacji służby zdrowia i zamykania oddziałów szpitalnych w mniejszych ośrodkach. Eksperci podkreślają, że takie decyzje, choć często podyktowane względami ekonomicznymi lub kadrowymi, przenoszą ciężar odpowiedzialności i koszty na pacjentów.
Dostęp do podstawowej opieki medycznej, w tym do porodu w bezpiecznych i godnych warunkach, nie powinien być przywilejem uzależnionym od miejsca zamieszkania
Mieszkańcy Leska i lokalni aktywiści apelują do władz samorządowych i ministerstwa zdrowia o ponowne rozważenie tej decyzji lub znalezienie systemowego rozwiązania, jak chociażby organizowanie transportu medycznego dla ciężarnych w terminie okołoporodowym. Na razie jednak dramatyczne wybory i niepewność to codzienność przyszłych matek z tego regionu.
Foto: ocdn.eu