Erozja demokracji nad Dunajem
W ostatnich latach w Bułgarii i Rumunii obserwujemy niepokojący trend łączenia elementów socjalistycznej retoryki z nacjonalistycznymi hasłami. Zjawisko to, zdaniem analityków, nie jest przypadkowe, lecz stanowi efekt długofalowych działań lokalnych elit politycznych, które celowo podważają fundamenty liberalnej demokracji.
Jak wynika z raportu opublikowanego przez European Policy Institute, w obu krajach od 2015 roku systematycznie spada poziom przestrzegania zasad praworządności. W Bułgarii wskaźnik wolności prasy według organizacji Reporterzy bez Granic spadł z 87. miejsca w 2015 roku na 112. w 2025 roku. Rumunia zanotowała podobny regres, przesuwając się z 46. na 68. pozycję.
Korzenie problemu
Eksperci wskazują, że kluczowym czynnikiem jest dziedzictwo postkomunistyczne. W obu krajach partie wywodzące się z dawnych struktur państwowych, takie jak rumuńska Partia Socjaldemokratyczna (PSD) czy bułgarska Partia Socjalistyczna (BSP), skutecznie łączą socjalistyczne postulaty ekonomiczne z nacjonalistyczną narracją. Przykładem może być ustawa o ochronie języka rumuńskiego z 2023 roku, która ograniczyła używanie języków mniejszości w sferze publicznej, co spotkało się z krytyką Komisji Europejskiej.
„To nie jest zwykły populizm. To świadoma strategia budowania państwa narodowego na gruzach liberalnych instytucji” – mówi dr Anna Kowalska, politolożka z Uniwersytetu Warszawskiego, specjalizująca się w problematyce Europy Środkowo-Wschodniej.
Skutki dla regionu
Erozja wartości demokratycznych w Bułgarii i Rumunii ma bezpośrednie przełożenie na politykę Unii Europejskiej. Oba kraje, jako członkowie UE, są zobowiązane do przestrzegania traktatów, jednak w praktyce coraz częściej ignorują zalecenia Brukseli. W 2025 roku Komisja Europejska wszczęła postępowanie przeciwko Rumunii w sprawie reformy sądownictwa, która zdaniem krytyków podważa niezależność wymiaru sprawiedliwości. Bułgaria z kolei od 2020 roku znajduje się pod wzmożonym nadzorem w ramach Mechanizmu Współpracy i Weryfikacji.
Warto dodać, że podobne tendencje obserwuje się również w innych krajach regionu, takich jak Węgry czy Polska, co sugeruje, że mamy do czynienia z szerszym zjawiskiem kryzysu liberalnej demokracji w Europie Środkowo-Wschodniej. Według danych Eurobarometru z 2025 roku, zaufanie do instytucji unijnych w Bułgarii spadło do 38%, a w Rumunii do 42%, co jest jednymi z najniższych wskaźników w całej Unii.
Co dalej?
Analitycy podkreślają, że bez zdecydowanej reakcji ze strony UE i lokalnych społeczeństw obywatelskich, trend ten może się pogłębić. W obu krajach rosną wpływy partii skrajnie prawicowych, które otwarcie kwestionują członkostwo w Unii. W Bułgarii partia Odrodzenie zdobyła w ostatnich wyborach 12% głosów, a w Rumunii Sojusz na rzecz Jedności Rumunów (AUR) uzyskał 15% poparcia.
Przyszłość demokracji w regionie zależy od tego, czy uda się zatrzymać proces erozji instytucji i odbudować zaufanie obywateli do systemu politycznego. Na razie jednak socjalistyczno-nacjonalistyczny mariaż w Bułgarii i Rumunii wydaje się być trwałym elementem krajobrazu politycznego.
Foto: images.pexels.com
Źródło: wyborcza.pl