Minęły już trzy miesiące od momentu, gdy Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły operacje militarne wymierzone w Iran. Mimo intensywnych działań, żaden z głównych celów zakładanych przez Waszyngton i Tel Awiw nie został osiągnięty. W tej sytuacji pojawia się pytanie: co tak naprawdę prezydent Donald Trump może wynegocjować z Teheranem?
Zdaniem analityków, jedynym realnym osiągnięciem, jakie może przypisać sobie amerykańska administracja, jest możliwość utrzymania otwartej Cieśniny Ormuz – kluczowego szlaku dla światowego transportu ropy naftowej. Iran od dawna groził jej zablokowaniem w odpowiedzi na sankcje i ataki, co mogłoby doprowadzić do gwałtownego wzrostu cen energii na całym świecie. Jak dotąd, zarówno dyplomacja, jak i demonstracja siły pozwoliły na zachowanie żeglugi w tym regionie.
Eksperci podkreślają, że rozmowy z Iranem nie mogą ograniczyć się do jednego spotkania. Konieczne jest ustanowienie stałego mechanizmu negocjacyjnego, który pozwoliłby na rozwiązywanie kolejnych sporów – od programu nuklearnego po wpływy w regionie. Robert Stefanicki, komentator polityczny, zauważa, że „jedynym realnym rezultatem może być przedłużający się dialog, a nie przełomowe porozumienie”.
W przeszłości podobne sytuacje miały miejsce podczas negocjacji z Koreą Północną czy w trakcie rozmów z Rosją w sprawie Ukrainy – tam również długotrwałe rozmowy nie przyniosły natychmiastowych rezultatów, ale pozwoliły na uniknięcie eskalacji. W przypadku Iranu, kluczowe znaczenie ma również postawa europejskich sojuszników, którzy mogą odegrać rolę mediatorów.
Podsumowując, obecna sytuacja wskazuje, że Trump nie ma zbyt wiele do zaoferowania, poza utrzymaniem status quo i kontynuowaniem rozmów. Otwarcie Ormuz pozostaje głównym punktem przetargowym, ale trwałe rozwiązanie konfliktu wymagać będzie znacznie więcej czasu i zaangażowania międzynarodowej społeczności.
Foto: images.pexels.com
Źródło: wyborcza.pl