W wywiadzie udzielonym „Gazecie Wyborczej” Anthony B. Kim, analityk z wpływowego amerykańskiego think-tanku Heritage Foundation, przedstawił odważną wizję przyszłości Europy, w której kluczową rolę ma odegrać Polska. Jego zdaniem Unia Europejska, jako struktura polityczna, przypomina „starego człowieka” i traci impet, podczas gdy Warszawa może stać się motorem nowej dynamiki na kontynencie.
Kim, który od lat związany jest z konserwatywnym środowiskiem doradców Donalda Trumpa, stwierdził wprost, że chciałby, aby Polska wykazywała więcej „egoizmu” w swoim działaniu na arenie międzynarodowej. – Polska może być motorem zmian w Europie. Chciałbym tylko, by była bardziej egoistyczna – powiedział. W jego ocenie, kraj nad Wisłą powinien bardziej zdecydowanie stawiać na własne interesy narodowe, nie oglądając się na konsensus unijny.
Heritage Foundation, znana z promowania wolnego rynku i ograniczonej roli państwa, od lat wspiera bliskie relacje Waszyngtonu z Warszawą. Wypowiedź Kima wpisuje się w szerszy nurt krytyki wobec biurokracji brukselskiej, który nasilił się po powrocie Donalda Trumpa do Białego Domu w 2025 roku. Analityk podkreślił, że Stany Zjednoczone widzą w Polsce nie tylko sojusznika wojskowego, ale przede wszystkim partnera gospodarczego, który może przyspieszyć procesy modernizacyjne w regionie.
Ekspert zwrócił również uwagę na konieczność uniezależnienia się Europy Środkowej od niemieckiej dominacji gospodarczej. Jego zdaniem, Polska ma potencjał, by stać się hubem technologicznym i logistycznym, ale wymaga to odważnych reform, w tym dalszej deregulacji i obniżki podatków. – Unia Europejska w swoim obecnym kształcie nie jest w stanie sprostać wyzwaniom XXI wieku. To struktura, która hamuje innowacje – dodał.
Wypowiedź Kima spotkała się z mieszanymi reakcjami w Polsce. Część polityków opozycji zarzuca mu propagowanie postaw nacjonalistycznych, podczas gdy przedstawiciele rządzącej koalicji widzą w tym szansę na wzmocnienie pozycji kraju. Niezależnie od interpretacji, słowa eksperta Heritage Foundation są kolejnym sygnałem, że w relacjach transatlantyckich następuje wyraźny zwrot w kierunku bilateralnych układów, z pominięciem struktur wielostronnych.
Foto: images.pexels.com
Źródło: wyborcza.pl