Doświadczenia pacjentów na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych (SOR) w Polsce od lat budzą ogromne emocje. Kolejną osobą, która postanowiła podzielić się swoją wstrząsającą historią, jest radny z Koszalina. Jego relacja, opublikowana w mediach społecznościowych, szybko obiegła sieć, stając się symbolem problemów, z jakimi na co dzień mierzą się pacjenci.
Własne oczy bolą najbardziej
Radny, który znalazł się na SOR-ze z powodów zdrowotnych, opisał swoje doświadczenia jako „koszmar”. Według jego relacji, już od momentu wejścia na oddział uderzyła go atmosfera chaosu i cierpienia. „Siedzę i nie mogę w to uwierzyć” – miał napisać w swoim wpisie, odnosząc się do tłoku, długiego czasu oczekiwania i widoku pacjentów leżących na korytarzach. Jego historia nie jest odosobniona – to codzienność tysięcy Polaków.
System na skraju wydolności
Problem przeciążonych SOR-ów nie jest nowy, ale skala zjawiska zdaje się narastać. Według danych Narodowego Funduszu Zdrowia, średni czas oczekiwania na przyjęcie na SOR w 2025 roku wynosił w wielu placówkach ponad 4-5 godzin, a w szczycie sezonu infekcyjnego nawet 10-12 godzin. Eksperci zwracają uwagę, że główną przyczyną jest nie tylko brak lekarzy i pielęgniarek, ale również niewydolna opieka podstawowa, która zmusza pacjentów do szukania pomocy na ostrych dyżurach w przypadkach, które mogłyby być leczone w przychodniach.
„To nie jest kwestia złej woli personelu, który często pracuje na granicy wyczerpania. To systemowa katastrofa, w której lekarze muszą podejmować decyzje triażowe, decydując, kto otrzyma pomoc natychmiast, a kto będzie czekał godzinami. Niestety, dla wielu pacjentów kończy się to dramatycznie” – komentuje dr hab. n. med. Anna Kowalska, specjalistka medycyny ratunkowej z Uniwersytetu Medycznego w Gdańsku.
Głos radnego jako symptom większego kryzysu
Choć relacja koszalińskiego radnego wywołała falę komentarzy i oburzenia, nie jest to pierwszy taki przypadek. W ostatnich miesiącach głośno było o incydentach w szpitalach w Łodzi, Warszawie czy Krakowie, gdzie pacjenci skarżyli się na brak podstawowej opieki, a w skrajnych przypadkach – na brak miejsca na łóżkach. Zdaniem ekspertów, bez gruntownej reformy systemu ochrony zdrowia, w tym zwiększenia nakładów na opiekę koordynowaną i wzmocnienia roli lekarzy rodzinnych, sytuacja na SOR-ach będzie się tylko pogarszać.
Radny z Koszalina, kończąc swoją relację, zaapelował do władz o realne działania. Jego słowa, choć osobiste, stały się głosem wielu bezsilnych pacjentów. „To, co zobaczyłem, przeraziło mnie. Nie chcę, żeby ktokolwiek musiał przez to przechodzić” – podsumował.
Foto: images.pexels.com
Źródło: fakt.pl