Decyzje administracji Donalda Trumpa dotyczące amerykańskiej obecności wojskowej w Europie wywołują poważne zaniepokojenie wśród sojuszników z NATO. Najpierw pojawiły się doniesienia o planowanym wycofaniu części żołnierzy z Niemiec i Polski, a następnie zapowiedź wysłania dodatkowych sił nad Wisłę. Ta niekonsekwencja w polityce Waszyngtonu budzi obawy o przyszłość bezpieczeństwa na Starym Kontynencie.
Nieprzewidywalność Waszyngtonu
Według analityków, chaotyczne komunikaty płynące z Białego Domu są sygnałem, że Stany Zjednoczone mogą zmienić swoje strategiczne priorytety. Eksperci z europejskich think-tanków podkreślają, że dotychczasowe gwarancje bezpieczeństwa, oparte na Art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, mogą stracić na wiarygodności. „Europa musi być gotowa na scenariusz, w którym amerykański parasol ochronny nie będzie już tak pewny jak kiedyś” – zauważają komentatorzy.
Reakcje w Polsce i Niemczech
W Polsce, gdzie stacjonuje obecnie około 10 tysięcy żołnierzy amerykańskich, decyzje te są szczególnie uważnie śledzone. Polskie władze wielokrotnie podkreślały znaczenie obecności USA dla odstraszania potencjalnych zagrożeń ze wschodu. Tymczasem w Niemczech, gdzie rozmieszczone są największe amerykańskie bazy w Europie, jak Ramstein czy Spangdahlem, pojawiają się głosy o konieczności zwiększenia własnych nakładów na obronność.
Koniec pewników w polityce bezpieczeństwa
Zapowiedzi Trumpa wpisują się w szerszy trend kwestionowania dotychczasowego ładu transatlantyckiego. Od czasu zakończenia zimnej wojny, amerykańska obecność wojskowa była fundamentem bezpieczeństwa Europy. Jednakże, w obliczu rosnących napięć geopolitycznych i wewnętrznych problemów USA, wielu europejskich liderów zaczyna rozważać alternatywne scenariusze. „Musimy zainwestować we własne siły zbrojne i przemysł obronny, aby nie być zakładnikiem decyzji podejmowanych za oceanem” – twierdzą przedstawiciele niektórych państw członkowskich.
Statystyki i kontekst
W 2024 roku wydatki na obronność w krajach NATO (bez USA) wzrosły do około 380 miliardów dolarów, co stanowi wzrost o 11% w porównaniu z rokiem poprzednim. Mimo to, wciąż tylko 11 z 32 członków sojuszu osiąga wymagane 2% PKB na cele militarne. Polska, która przeznacza na ten cel ponad 4% swojego PKB, jest jednym z liderów, podczas gdy Niemcy wciąż oscylują wokół 2%.
Obecna sytuacja przypomina momenty kryzysowe w relacjach transatlantyckich, takie jak spór o rozmieszczenie rakiet Pershing w latach 80. czy wycofanie się USA z Traktatu INF. Wówczas, podobnie jak teraz, Europa musiała zmierzyć się z koniecznością wzięcia większej odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo.
Eksperci są zgodni, że niezależnie od ostatecznych decyzji Waszyngtonu, Europa musi przyspieszyć procesy integracji wojskowej i budowy wspólnych zdolności obronnych. Tylko w ten sposób może zapewnić sobie stabilność i suwerenność w obliczu nieprzewidywalnych zmian w globalnym układzie sił.
Foto: images.pexels.com
Źródło: fakt.pl