W niedzielne popołudnie na warszawskim moście Poniatowskiego doszło do dramatycznych wydarzeń, które mogły zakończyć się tragicznie. 24-letni mężczyzna prowadzący toyotę, będąc pod wpływem alkoholu, najpierw potrącił rowerzystkę, a następnie próbował uciekać przed funkcjonariuszami Służby Ochrony Państwa. Pościg zakończył się kraksą z autobusem miejskim.
Przebieg zdarzeń
Do incydentu doszło około godziny 14:00 na Wybrzeżu Szczecińskim, tuż przy wjeździe na most Poniatowskiego. Jak wynika ze wstępnych ustaleń policji, 24-latek jadący toyotą z ogromną prędkością stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w 37-letnią rowerzystkę. Kobieta z obrażeniami ciała trafiła do szpitala. Jej stan nie jest jeszcze znany, ale według ratowników medycznych na szczęście nie zagraża jej bezpośrednio życiu.
Po potrąceniu kierowca nie zatrzymał się, by udzielić pomocy poszkodowanej, lecz natychmiast ruszył dalej, kontynuując jazdę w kierunku centrum miasta. Jego zachowanie od razu wzbudziło czujność funkcjonariuszy SOP, którzy akurat patrolowali okolicę. Rozpoczął się pościg ulicami stolicy.
Interwencja SOP i finał na moście
Funkcjonariusze Służby Ochrony Państwa, widząc niebezpieczną jazdę toyoty, podjęli próbę zatrzymania pojazdu. Mężczyzna jednak nie reagował na sygnały świetlne i dźwiękowe, a wręcz przeciwnie – zaczął jeszcze bardziej przyspieszać. Jak relacjonują świadkowie, auto pędziło pod prąd na moście Poniatowskiego, stwarzając śmiertelne zagrożenie dla innych uczestników ruchu.
Pościg zakończył się na wysokości przystanku autobusowego, gdzie toyota uderzyła w zaparkowany autobus miejski. Siła uderzenia była tak duża, że przednia część samochodu została poważnie zniszczona. Na szczęście w autobusie nie było pasażerów, a kierowca zdążył zareagować, unikając poważniejszych obrażeń.
Konsekwencje dla sprawcy
Po zatrzymaniu przez funkcjonariuszy SOP, 24-latek został przekazany w ręce warszawskiej policji. Badanie alkomatem wykazało, że miał ponad 1,5 promila alkoholu w organizmie. Mężczyzna usłyszy zarzuty spowodowania wypadku drogowego, ucieczki z miejsca zdarzenia oraz jazdy w stanie nietrzeźwości. Grozi mu kara do 12 lat pozbawienia wolności.
– To skandaliczne zachowanie, które mogło zakończyć się śmiercią niewinnej osoby. Jazda pod wpływem alkoholu to nie tylko przestępstwo, ale przede wszystkim skrajna nieodpowiedzialność – komentuje w rozmowie z nami nadkomisarz Robert Szumiata, rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji.
Kontekst i statystyki
Warszawa od lat zmaga się z problemem pijanych kierowców. Tylko w ubiegłym roku na terenie stolicy zatrzymano blisko 4 tysiące osób prowadzących pojazdy pod wpływem alkoholu. Eksperci alarmują, że mimo zaostrzenia kar, wciąż wielu kierowców lekceważy przepisy. – Potrzebne są nie tylko surowe wyroki, ale także systematyczne kampanie społeczne i edukacja od najmłodszych lat – dodaje psycholog transportu dr Anna Kowalska.
Rowerzystka, która została poszkodowana, przebywa obecnie w jednym z warszawskich szpitali. Jej rodzina apeluje do świadków zdarzenia o kontakt z policją, by pomóc w wyjaśnieniu wszystkich okoliczności wypadku.
Foto: images.pexels.com
Źródło: fakt.pl