Pijany kierowca transportu medycznego jechał na sygnałach. Zatrzymała go policja
Nietypowa interwencja śląskiej grupy SPEED miała miejsce w Sosnowcu. Funkcjonariusze zauważyli prywatny pojazd transportu medycznego, który poruszał się z włączonymi sygnałami świetlnymi i dźwiękowymi, stwarzając zagrożenie na drodze. Kierowca zmieniał pasy bez sygnalizacji, wymuszał pierwszeństwo i spychał innych uczestników ruchu.
Policjanci, podejrzewając, że coś jest nie tak, ruszyli za pojazdem. Po zatrzymaniu okazało się, że 57-letni mężczyzna kierujący karetką miał w organizmie ponad 2 promile alkoholu. Jak ustalili funkcjonariusze, jechał on na sygnałach nie po to, by ratować czyjeś życie, ale by szybciej dotrzeć do sklepu monopolowego po kolejną porcję alkoholu.
Zgodnie z przepisami, kierowcy pojazdów uprzywilejowanych mogą korzystać z sygnałów tylko w sytuacjach, gdy jest to niezbędne do ratowania życia lub zdrowia ludzkiego. Nadużywanie tych przywilejów jest surowo karane. W tym przypadku mężczyzna odpowie nie tylko za jazdę pod wpływem alkoholu, ale także za nieuzasadnione użycie sygnałów.
Eksperci zwracają uwagę, że takie zachowania narażają na szwank zaufanie społeczne do służb ratunkowych. „Kiedy kierowcy widzą karetkę na sygnałach, odruchowo tworzą korytarz życia. Jeśli okaże się, że pojazd ten nie jedzie do pacjenta, ale po alkohol, to podważa to sens całego systemu” – mówi jeden z byłych ratowników medycznych.
Sprawa trafiła do sądu. Mężczyźnie grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności, wysoka grzywna oraz zakaz prowadzenia pojazdów. Dodatkowo, jego pracodawca może ponieść konsekwencje za brak odpowiedniego nadzoru nad pracownikami.
Foto: images.pexels.com
Źródło: fakt.pl