W środę popołudnie nad gdyńską dzielnicą pojawiły się gęste, czarne kłęby dymu, widoczne z odległości wielu kilometrów. Źródłem pożaru okazał się skład makulatury zlokalizowany przy ulicy Północnej. Do akcji ratowniczo-gaśniczej skierowano natychmiast znaczne siły i środki.
Masowa akcja gaśnicza
Jak poinformował młodszy aspirant Dawid Westrych, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Gdańsku, na miejscu działało łącznie 28 zastępów strażackich. Głównym zadaniem ratowników było opanowanie rozprzestrzeniającego się żywiołu oraz stworzenie bariery ochronnej, która zapobiegnie przejściu ognia na sąsiadujące obiekty przemysłowe i magazynowe.
Pożary w obiektach składowych, zwłaszcza tych zawierających materiały łatwopalne jak papier, są szczególnie niebezpieczne ze względu na szybkość rozprzestrzeniania się i intensywność dymu. Eksperci ds. bezpieczeństwa przemysłowego podkreślają, że tego typu zdarzenia wymagają często długotrwałych działań i zużycia ogromnych ilości wody oraz środków gaśniczych.
Kontekst i wyzwania
Gdynia, jako ważny ośrodek portowy i przemysłowy, ma rozbudowaną infrastrukturę magazynową. Pożary na takich terenach stanowią poważne wyzwanie dla służb. Statystyki Państwowej Straży Pożarnej wskazują, że w samym województwie pomorskim dochodzi rocznie do kilkudziesięciu poważnych pożarów w obiektach produkcyjnych i magazynowych.
Jak zaznaczył w rozmowie rzecznik, priorytetem jest bezpieczeństwo załóg gaśniczych oraz ochrona mienia. Akcja była koordynowana przez oficera operacyjnego na miejscu zdarzenia. Sytuację komplikował silny wiatr, który mógł przyczynić się do szybszego rozprzestrzeniania iskier i żaru.
Strażacy koncentrują się na opanowaniu pożaru oraz niedopuszczeniu do jego rozprzestrzenienia się na sąsiednie obiekty — przekazał rzecznik pomorskich strażaków.
W podobnych zdarzeniach kluczowe jest szybkie odcięcie dostępu tlenu do palącego się materiału, co często wymaga rozbiórki konstrukcji lub przysypania go specjalistycznym środkiem. W przypadku makulatury, która zalega w dużych stosach, ogień może tlić się w głębszych warstwach przez wiele godzin.
Na razie nie ma informacji o poszkodowanych osobach. Przyczyna zapłonu nie jest jeszcze znana i zostanie ustalona w trakcie postępowania prowadzonego przez właściwe służby.
Foto: images.pexels.com
Źródło: fakt.pl