Moskwa po raz kolejny sięga po retorykę gróźb wobec Ukrainy. W poniedziałek 26 maja 2026 roku rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało oświadczenie, w którym zapowiedziało nowe, zmasowane ataki na tak zwane „centra decyzyjne” w Kijowie. Rzecznik resortu, cytowany przez rosyjskie agencje, stwierdził, że „działania kijowskiego reżimu uniemożliwiają pokój” i wezwał obcokrajowców oraz personel dyplomatyczny do natychmiastowego opuszczenia stolicy Ukrainy.
Groźby bez pokrycia? Zachód zachowuje spokój
Reakcja zachodnich dyplomatów na te słowa była natychmiastowa i zdecydowana. Jak donoszą nieoficjalne źródła, urzędnicy państw członkowskich UE i USA odpowiedzieli krótko: „Nigdzie się nie wybieramy”. To wyraźny sygnał, że społeczność międzynarodowa nie ulega presji psychologicznej Kremla. Eksperci ds. bezpieczeństwa zwracają uwagę, że podobne groźby padały już wielokrotnie od początku pełnoskalowej inwazji w 2022 roku, jednak dotychczas nie przełożyły się na bezpośrednie ataki na budynki rządowe w centrum Kijowa.
Kontekst historyczny i eskalacja
W ostatnich tygodniach Ukraina przeprowadziła serię skutecznych operacji obronnych, w tym ataki na rosyjskie składy amunicji i węzły logistyczne na Krymie oraz w obwodzie biełgorodzkim. Zdaniem analityków wojskowych, Moskwa może odpowiedzieć wzmożonym ostrzałem rakietowym, aby osłabić morale Ukraińców przed spodziewaną ofensywą letnią. Warto przypomnieć, że w marcu 2026 roku Rosja wystrzeliła w kierunku Ukrainy ponad 300 rakiet i dronów w ciągu jednego tygodnia, co było największą falą ataków od początku roku.
„Groźby ataków na centra decyzyjne to element wojny psychologicznej. Rosja chce w ten sposób sparaliżować działanie ukraińskiej administracji i zmusić Zachód do wycofania wsparcia” – komentuje dr hab. Andrzej Kowalski, ekspert ds. bezpieczeństwa międzynarodowego z Uniwersytetu Warszawskiego.
Kijów nie ustępuje, Zachód solidarny
Prezydent Wołodymyr Zełenski w swoim wieczornym wystąpieniu zapewnił, że Ukraina nie ugnie się pod presją. – Ostrzegamy wszystkich: jeśli Rosja uderzy w nasze centra decyzyjne, odpowiedź będzie natychmiastowa i dotkliwa – powiedział. Jednocześnie ambasadorowie państw G7 w Kijowie potwierdzili, że nie planują ewakuacji, a ich misje pracują normalnie. To gest solidarności, który ma pokazać, że Zachód wierzy w zdolność Ukrainy do obrony własnego nieba i infrastruktury krytycznej.
Sytuacja pozostaje napięta, ale nie bez precedensu. Analitycy przypominają, że już w listopadzie 2024 roku Rosja groziła uderzeniem w „centra podejmowania decyzji”, co skończyło się jedynie na ostrzale obiektów energetycznych. Tym razem jednak skala mobilizacji rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego jest większa, a zapasy rakiet precyzyjnych – według danych wywiadu – uzupełnione. Świat obserwuje rozwój wydarzeń z niepokojem, ale i determinacją, by nie ulegać szantażowi.
Foto: images.pexels.com
Źródło: wyborcza.pl