Polityczna burza wokół polsko-brytyjskiego traktatu obronnego nie cichnie. Podpisane przez premiera Donalda Tuska porozumienie, które miało stać się fundamentem bezpieczeństwa w regionie, stało się przedmiotem ostrej wymiany zdań między rządem a Pałacem Prezydenckim. Prezydent Andrzej Duda oraz jego otoczenie, w tym szef Biura Polityki Międzynarodowej Karol Nawrocki, zarzucają gabinetowi brak transparentności i ukrywanie szczegółów umowy.
Premier Tusk, komentując zarzuty, stwierdził, że „minęło dość czasu, by zrozumieć podział kompetencji” w państwie. Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz nie krył irytacji, mówiąc wprost, że „szlag człowieka trafia”, gdy słyszy o rzekomym zatajaniu informacji. Rzecznik MSZ, chcąc rozwiać wątpliwości, upublicznił pełny tekst dokumentu, podkreślając, że traktat był konsultowany z parlamentem i ekspertami.
Eksperci ds. bezpieczeństwa zwracają uwagę, że podobne napięcia na linii rząd-prezydent występowały już wcześniej, np. przy okazji negocjacji dotyczących stałej obecności wojsk NATO w Polsce. Prof. Anna Kowalska z Uniwersytetu Warszawskiego ocenia: „Spór ten osłabia wiarygodność Polski na arenie międzynarodowej. Partnerzy zagraniczni oczekują jednolitego stanowiska, a nie wewnętrznych przepychanek”.
Traktat z Wielką Brytanią przewiduje m.in. wspólne ćwiczenia wojskowe, wymianę wywiadowczą oraz współpracę w zakresie cyberbezpieczeństwa. Dokument ma być ratyfikowany przez Sejm w ciągu najbliższych miesięcy. Zdaniem polityków opozycji, opóźnienia w procesie ratyfikacji mogą zaszkodzić polskim interesom w obliczu rosnących napięć geopolitycznych.
Foto: images.pexels.com
Źródło: wyborcza.pl