Armenia na drodze do Unii Europejskiej. Kreml ostrzega przed „ukraińskim scenariuszem”

Armenia na drodze do Unii Europejskiej. Kreml ostrzega przed „ukraińskim scenariuszem”
Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X Wyślij przez WhatsApp Kopiuj link

Rosja wzywa ambasadora z Erywania. Napięcie rośnie

W minioną sobotę rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych ogłosiło wezwanie swojego ambasadora w Armenii na konsultacje do Moskwy. Decyzja ta jest bezpośrednią reakcją na zbliżenie polityczne między Erywaniem a Brukselą, które Kreml postrzega jako zagrożenie dla swoich wpływów w regionie Kaukazu Południowego.

Dzień wcześniej prezydent Rosji Władimir Putin, podczas wystąpienia na forum gospodarczym w Petersburgu, skierował ostrzeżenie pod adresem Armenii. Stwierdził, że dalsze zacieśnianie relacji z Unią Europejską może doprowadzić do destabilizacji wewnętrznej w tym kraju, porównując sytuację do wydarzeń na Ukrainie z 2014 roku. Eksperci zauważają, że retoryka ta jest typowa dla Moskwy, która od lat stara się utrzymać państwa poradzieckie w swojej strefie wpływów.

Kontekst geopolityczny i historyczny

Armenia, formalnie członek Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej i Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, od kilku lat poszukuje alternatywnych sojuszy. Po przegranej wojnie o Górski Karabach w 2020 roku i kryzysie migracyjnym na granicy z Azerbejdżanem, Erywań coraz częściej zwraca się w stronę Zachodu. W grudniu 2025 roku Parlament Europejski przyjął rezolucję popierającą rozpoczęcie negocjacji akcesyjnych z Armenią, co spotkało się z entuzjazmem w Erywaniu, ale i z gniewem w Moskwie.

Historycznie Kaukaz był areną rywalizacji między mocarstwami. Już w XIX wieku Imperium Rosyjskie i Imperium Osmańskie walczyły o kontrolę nad tym regionem. Dziś, w dobie wojny na Ukrainie, Rosja obawia się utraty kolejnego strategicznego sojusznika. Według danych Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem w Sztokholmie, Armenia w 2025 roku zwiększyła import broni z Francji i Indii, ograniczając jednocześnie zakupy uzbrojenia z Rosji.

Reakcje i możliwe scenariusze

Erywań oficjalnie nie skomentował jeszcze wezwania ambasadora. Analitycy wskazują jednak, że Armenia znajduje się w trudnym położeniu – z jednej strony zależność energetyczna i militarna od Rosji, z drugiej – rosnące nadzieje na integrację z UE. W podobnym tonie wypowiedział się w niedzielę rzecznik armeńskiego MSZ, który podkreślił, że „Armenia ma suwerenne prawo do wyboru partnerów międzynarodowych”.

Wśród ekspertów przeważa opinia, że Rosja może zastosować wobec Armenii środki nacisku ekonomicznego, takie jak podwyżki cen gazu czy ograniczenia w handlu. Nie można też wykluczyć prowokacji na granicy z Azerbejdżanem, która regularnie jest areną starć. Przykład Ukrainy pokazuje, że Moskwa nie cofnie się przed użyciem siły, by utrzymać strefę wpływów.

„Retoryka Putina nie jest przypadkowa. Rosja stara się zastraszyć Armenię, by zniechęcić ją do dalszych kroków w stronę UE. Jednak Erywań zdaje sobie sprawę, że bez wsparcia Zachodu jego pozycja w regionie będzie coraz słabsza” – skomentował dla portalu Polityka Wschodnia dr hab. Piotr Kowal, ekspert ds. bezpieczeństwa międzynarodowego.

Podsumowanie

Sytuacja Armenii przypomina moment, w którym znajdowała się Ukraina przed Euromajdanem. Decyzja o zbliżeniu do UE może pociągnąć za sobą poważne konsekwencje, ale też otworzyć nowe perspektywy. Obserwatorzy zwracają uwagę, że kluczowe będą najbliższe tygodnie i decyzja, jaką podejmie rząd premiera Nikola Paszyniana. Czy Erywań odważy się rzucić wyzwanie Moskwie, czy też wycofa się z proeuropejskiego kursu? Odpowiedź na to pytanie zdeterminuje przyszłość nie tylko Armenii, ale i całego Kaukazu Południowego.

Foto: images.pexels.com

Źródło: wyborcza.pl

Firma ON · Partnerstwa lokalne
TWOJA FIRMA.
TWOJE MIASTO.
ZAWSZE ON.

Lokalna reklama, wizytówka premium, artykuł informacyjny — obecność tam, gdzie Twoi klienci szukają informacji o mieście.

START
499 zł / miesiąc
STANDARD
1 499 zł / miesiąc
PREMIUM
2 999 zł / miesiąc
Zostań Partnerem ON →