Trzy miesiące po rozpoczęciu amerykańskiej interwencji zbrojnej w Iranie, prezydent USA Donald Trump po raz kolejny zaskoczył opinię publiczną, kierując groźby pod adresem Omanu. Według doniesień medialnych, Trump miał stwierdzić, że jest gotów „wysadzić” ten sułtanat, jeśli nie dostosuje się do jego żądań. Jednocześnie Biały Dom kontynuuje operacje wojskowe przeciwko Iranowi, oficjalnie uzasadniając je potrzebą „utrzymania zawieszenia broni”.
Nowy front dyplomatycznego nacisku
Wypowiedź Trumpa wobec Omanu, tradycyjnie neutralnego mediatora w regionie, budzi zdziwienie analityków. Sułtanat, który w przeszłości wielokrotnie pośredniczył w negocjacjach między USA a Iranem, nagle znalazł się na celowniku amerykańskiego przywódcy. „To bezprecedensowe posunięcie, które może zniszczyć resztki zaufania do Waszyngtonu wśród państw Zatoki Perskiej” – komentuje dr Karim Sadjadpour, ekspert ds. Bliskiego Wschodu z Carnegie Endowment. „Trump zdaje się działać pod wpływem frustracji związanej z przedłużającym się konfliktem, który nie przynosi szybkiego zwycięstwa”.
Strategia „pokoju przez siłę” w praktyce
Administracja USA od początku konfliktu podkreślała, że celem jest szybkie zakończenie działań wojennych i wymuszenie na Teheranie ustępstw. Jednak po trzech miesiącach walk, straty po obu stronach rosną, a perspektywa rozejmu oddala się. Według szacunków Pentagonu, w wyniku amerykańskich nalotów zginęło już ponad 1200 irańskich żołnierzy i setki cywilów, podczas gdy siły USA straciły 45 żołnierzy. „To, co miało być krótką kampanią, przeradza się w kosztowną wojnę na wyniszczenie” – ostrzega emerytowany generał James Mattis. „Groźby wobec Omanu są sygnałem, że Biały Dom traci cierpliwość i szuka kozłów ofiarnych”.
Reakcje międzynarodowe i konsekwencje
Groźba „wysadzenia” Omanu spotkała się z ostrą krytyką ze strony społeczności międzynarodowej. Rzecznik ONZ wezwał obie strony do powściągliwości, podkreślając, że takie słowa mogą doprowadzić do szerszej destabilizacji regionu. Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie, dotychczasowi sojusznicy USA, wyraziły zaniepokojenie eskalacją retoryki. „To nie jest sposób na budowanie koalicji” – skomentował saudyjski książę Turki al-Faisal. Tymczasem w Iranie najwyższy przywódca Ali Chamenei oświadczył, że „amerykańska agresja tylko umocni wolę narodu irańskiego do oporu”.
Sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje napięta. Analitycy przewidują, że jeśli Trump nie zmieni strategii, konflikt może rozlać się na kolejne państwa, a Oman, dotychczas neutralny, może zostać wciągnięty w wir walk. „To niebezpieczna gra, w której stawką jest pokój w całym regionie” – podsumowuje Sadjadpour.
Foto: images.pexels.com
Źródło: wyborcza.pl