Problemy z okupas na Wyspach Kanaryjskich
Inwestycja w nieruchomość za granicą może przynieść nieoczekiwane problemy. Przekonał się o tym Polak, który zainwestował w mieszkanie na Wyspach Kanaryjskich. Podczas remontu odkrył, że lokal został już zajęty przez rodzinę z dzieckiem w ramach ruchu okupas – podaje magazyn „Forbes”.
Pracownik IT, który pragnie zachować anonimowość, relacjonuje, że gdy przyjechał na miejsce, zastał zmienione zamki. „Oblał mnie zimny pot” – wspomina. Mimo że udało mu się odzyskać mieszkanie, poniósł straty finansowe w wysokości około 8,5 tys. złotych.
Dlaczego okupas to problem w Hiszpanii?
Zjawisko okupas (z hiszp. ocupas – osoby zajmujące pustostany) jest w Hiszpanii szczególnie dotkliwe. Według danych hiszpańskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, w 2025 roku odnotowano ponad 16 tysięcy przypadków nielegalnego zajmowania nieruchomości. Najwięcej takich sytuacji ma miejsce w Katalonii, Andaluzji oraz na Wyspach Kanaryjskich.
Prawo hiszpańskie chroni lokatorów, co utrudnia właścicielom szybkie odzyskanie mieszkań. W przypadku gdy w lokalu zamieszkuje rodzina z dzieckiem, procedury sądowe mogą trwać miesiącami, a nawet latami. Właściciele często decydują się na ugody finansowe, by przyspieszyć proces.
Jak się chronić przed okupas?
Eksperci radzą, aby przed zakupem nieruchomości w Hiszpanii dokładnie sprawdzić jej stan prawny oraz regularnie monitorować lokal. Warto również wykupić ubezpieczenie od ryzyka okupas, które pokrywa koszty postępowania sądowego i ewentualnych strat. Coraz popularniejsze staje się też zatrudnianie firm ochroniarskich specjalizujących się w zabezpieczaniu pustostanów.
Przypadek Polaka pokazuje, że nawet starannie zaplanowana inwestycja może zakończyć się stratami. „To była dla mnie bolesna lekcja” – przyznaje poszkodowany. „Myślałem, że kupno mieszkania w słonecznej Hiszpanii to bezpieczna lokata, a tymczasem straciłem nerwy i pieniądze.”
Foto: images.pexels.com
Źródło: bankier.pl