Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów postawił zarzuty sieci handlowej Dino oraz firmom logistycznym
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) poinformował o wszczęciu postępowania przeciwko spółce Dino Polska, czterem przedsiębiorstwom przewozowym obsługującym centra dystrybucyjne sieci oraz pięciu menedżerom, w tym trzem zatrudnionym w Dino. Zdaniem regulatora, mogło dojść do zawarcia niedozwolonego porozumienia ograniczającego konkurencję na rynku pracy.
Jak wskazuje urząd, praktyki te przypominają mechanizmy znane z XIX wieku, gdy pracodawcy potajemnie uzgadniali między sobą warunki zatrudnienia, aby nie dopuścić do wzrostu wynagrodzeń. Współcześnie takie działania są zakazane przez polskie i unijne prawo konkurencji.
Na czym polega zarzucana zmowa?
Według wstępnych ustaleń UOKiK, Dino oraz firmy przewozowe miały wymieniać się informacjami na temat wynagrodzeń oferowanych kierowcom i pracownikom magazynowym, a także uzgadniać stawki płac. W efekcie mogło dojść do sztucznego zaniżania zarobków, co ograniczałoby możliwość negocjacji przez pracowników i utrudniało im zmianę pracodawcy.
„Takie zachowania są niedopuszczalne we współczesnej gospodarce rynkowej. Pracodawcy nie mogą tworzyć karteli płacowych, które pozbawiają pracowników godziwych zarobków i swobody wyboru zatrudnienia” – podkreśla w komunikacie prezes UOKiK.
Postępowanie dotyczy okresu od 2021 roku do chwili obecnej. Urząd zapowiedział, że będzie dokładnie analizować zgromadzone dowody, w tym korespondencję mailową i zapisy rozmów między menedżerami.
Konsekwencje dla rynku pracy
Eksperci rynku pracy zwracają uwagę, że zmowy płacowe są szczególnie szkodliwe w sektorach o wysokim popycie na pracowników, takich jak logistyka i handel. „Sieci handlowe i firmy transportowe konkurują dziś nie tylko ceną towarów, ale przede wszystkim o kierowców i magazynierów. Jeśli te podmioty zamiast rywalizować o pracowników, dogadują się co do stawek, to pracownicy tracą realnie na zarobkach” – komentuje dr hab. Anna Kowalska, ekonomistka z Uniwersytetu Warszawskiego.
W przypadku potwierdzenia zarzutów, przedsiębiorcom grozi kara finansowa w wysokości do 10% rocznego obrotu, a menedżerom – do 2 mln złotych. Postępowanie może potrwać nawet kilka miesięcy.
Dino Polska to jedna z najszybciej rozwijających się sieci supermarketów w kraju, posiadająca ponad 2,5 tysiąca sklepów, głównie w małych i średnich miejscowościach. Firma dotychczas nie skomentowała zarzutów UOKiK.
Foto: images.pexels.com
Źródło: bankier.pl