W ostatnich tygodniach w przestrzeni publicznej pojawiły się głosy, że podwyżki płac dla personelu medycznego, w tym pielęgniarek i położnych, są głównym źródłem problemów finansowych ochrony zdrowia. Przeciwko takiej narracji stanowczo protestują przedstawiciele środowiska. W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, zdecydowanie odcina się od tych zarzutów, wskazując na prawdziwe, jej zdaniem, źródła kryzysu.
Odpowiedzialność leży po stronie decydentów
„Ludziom wmawia się, że to my przez podwyżki rujnujemy finanse w zdrowiu. To nieprawda” – podkreśla Ptok. Jej zdaniem, odpowiedzialność za obecną sytuację spoczywa na kolejnych ministrach zdrowia i ich polityce zarządzania systemem. Pielęgniarki podkreślają, że lata zaniedbań, niedofinansowania i złej organizacji pracy doprowadziły do obecnego stanu, a podwyżki są jedynie próbą nadrobienia wieloletnich zaległości i zatrzymania masowej emigracji zawodowej.
Długofalowe skutki zaniedbań
Eksperci zwracają uwagę, że problemy finansowe służby zdrowia mają charakter systemowy i strukturalny. Do kluczowych wyzwań należą:
- Nieracjonalne wydatkowanie środków – na przykład na drogie, jednorazowe kontrakty z firmami zewnętrznymi zamiast na stabilne etaty.
- Brak długofalowej strategii kadrowej, która prowadzi do wypalenia zawodowego i odpływu doświadczonych pracowników.
- Nadmierna biurokracja i koszty zarządzania, które obciążają budżet placówek medycznych.
Podwyżki dla pielęgniarek i położnych, wywalczone po wieloletnich protestach, są postrzegane w środowisku jako absolutne minimum konieczne do utrzymania funkcjonowania podstawowej opieki zdrowotnej i szpitali. Bez poprawy warunków płacowych, polska służba zdrowia straciłaby kolejne tysiące specjalistek, co wprost przełożyłoby się na dostępność i jakość leczenia dla pacjentów.
Walka o godne warunki to nie fanaberia
Krystyna Ptok w rozmowie przypomina, że walka o wyższe pensje to nie kwestia „fanaberii”, ale realnej troski o bezpieczeństwo pacjentów. Przeładowane oddziały, praca w permanentnym niedoborze kadrowym i pod presją czasu bezpośrednio zagrażają zdrowiu osób powierzonych opiece medyków. Inwestycja w kadry jest więc inwestycją w jakość usług medycznych. „To nie pielęgniarki są problemem. Problemem jest system, który przez lata był źle zarządzany i niedoinwestowany” – podsumowuje przewodnicząca związku. Jej słowa są echem nastrojów panujących w całym środowisku, które czuje się niesłusznie obarczane winą za zawirowania, na które nie miało wpływu.
Foto: images.pexels.com