Prokuratura Krajowa wszczęła postępowanie mające na celu ustalenie, czy były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro oraz jego współpracownik Marcin Romanowski mogli liczyć na pomoc osób trzecich w uniknięciu odpowiedzialności karnej. Śledczy sprawdzają, czy ktoś ułatwiał im ukrywanie się lub utrudniał działania organów ścigania w związku z aferą dotyczącą Funduszu Sprawiedliwości.
Zarzuty i tło śledztwa
Postępowanie prowadzone jest przez Wydział ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Dotyczy ono podejrzenia utrudniania postępowania karnego, co może skutkować zarzutami dla osób, które miałyby pomagać politykom w unikaniu zatrzymania. Według informacji przekazanych przez media, prokuratura bada m.in. możliwość wykorzystania przez Ziobrę i Romanowskiego zagranicznych kontaktów oraz majątku do ukrycia się przed polskim wymiarem sprawiedliwości.
– Sprawdzamy wszystkie tropy, które mogą wskazywać na świadome działanie osób trzecich, mających na celu utrudnienie lub udaremnienie postępowania – wskazał rzecznik Prokuratury Krajowej, cytowany w komunikacie.
Fundusz Sprawiedliwości, którego dotyczy główne śledztwo, był instrumentem finansowym, z którego środki miały trafiać na pomoc ofiarom przestępstw. W praktyce, jak ustaliły organy ścigania, część pieniędzy mogła być wykorzystywana niezgodnie z przeznaczeniem, a decyzje o ich przyznawaniu zapadały w sposób uznaniowy, z pominięciem transparentnych procedur.
Reakcje polityczne i społeczne
Sprawa wywołała szerokie reperkusje polityczne. Opozycja domaga się wyjaśnienia wszystkich okoliczności związanych z działaniem Funduszu Sprawiedliwości, a także wskazuje na potrzebę wzmocnienia mechanizmów kontrolnych w instytucjach państwowych. Eksperci z zakresu prawa karnego podkreślają, że kwestia ewentualnej pomocy w ukrywaniu się przed wymiarem sprawiedliwości może mieć poważne konsekwencje prawne dla wszystkich zamieszanych w proceder.
– W polskim systemie prawnym utrudnianie postępowania karnego zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat pięciu. Jeśli okaże się, że ktoś świadomie wspierał osoby podejrzane w unikaniu zatrzymania, może ponieść odpowiedzialność karną – komentuje dr hab. Anna Kowalska, specjalistka prawa karnego z Uniwersytetu Warszawskiego.
Co dalej?
Prokuratura nie ujawnia szczegółów prowadzonych czynności, ale informuje o przesłuchaniach świadków oraz analizie dokumentacji bankowej i teleinformatycznej. Śledczy zapowiadają również współpracę międzynarodową, jeśli zajdzie taka potrzeba. Sprawa pozostaje w fazie rozwojowej, a kolejne komunikaty mają być publikowane w miarę postępu śledztwa.
Foto: images.pexels.com
Źródło: wyborcza.pl